Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na słono. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na słono. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

74

Sopot widziany z wyżyn

Trochę bawię się aparatem.



 I trochę mnie.



Brakuje mi tu tylko morza. 
Jednak jego cudowne oblicze pokażę Wam jutro. Po całym dniu chodzenia jestem padnięta i już nie mam ochoty nawet przesyłać nowych zdjęć na komputer. Dziś była Gdynia, dużo Gdyni i przede wszystkim dużo chodzenia. Trasa Gdynia Orłowo - Gdynia Główna na nogach wcale, a wcale nie jest tak blisko. Ale nie żałuję! Wczoraj za to caaały Sopot przeszliśmy (chyba)! Jadłam pierwszy raz w życiu zupę rybną i pierwszy raz w zyciu herbatą okazała się być sama gorąca woda.
Jest pięknie i fajnie. Lubię tu być. Są tu najlepsze ryby na świecie i wspaniały bio sklepik, w którym już zdążyłam zakupić bio musli i syrop daktylowy! :)

 A na śniadanie: jajecznica ze szczypiorkiem i żółtym serem


Jutro następny aktywny dzień.

czwartek, 15 sierpnia 2013

69

przynajmniej obudziłam się z czystą głową, czystymi myślami. podniosłam się po wczorajszym upadku słabości, po wczorajszym przypływie smutku, gniewu, rozpaczy, nienawiści. "ona" czasem jeszcze gdzieś tam siedzi. czasem inną postać ma, ale to ona, to TO, przyczepione jak rzep do psiego ogona, które każe myśleć, że jesteś najgorsza i najsłabsza na świecie. nie wierzę. już nie wierzę, czasem jednak wywołuje to rozpacz. po trochę to wyrzucam, nie poddaję się jak grzeczna dziewczyna, zawsze wstaję. i to w sobie lubię. jak postawię sobie cel, a cel ten jest równie bliski nie tylko świadomej mnie, ale i podświadomej (duszy, sercu) to nie dam za wygraną. zawsze wstanę. wstałam. idę dalej i wejdę na najwyższy szczyt po swoje. a wtedy radość, która mnie wypełni wymaże każden ból i złe wspomnienie. tak będzie. tak czuję.
fotografowie, z którymi nie tak dawno współpracowałam zarzucają mnie teraz efektami prac. jestem zadowolona, chociaż to podbudowuje mój nastrój. a to jeden z kadrów z Panią M., który dzisiaj dostałam i w którym zauroczyłam swe spojrzenie. M stworzyła z magię z prostej prostoty - stara kamienica, stare okno, (prawie) bezwładna ja.

jak można chorować przy tak ładnej pogodzie? no, można. teraz już wiem i rozumiem jakie to straszne. na przekór sobie wyszłam jednak na rower z niby lepszym samopoczuciem. w drodze jednak myślałam, że nie ujadę, przewrócę się i nie wstanę dopóki ktokolwiek mnie nie znajdzie. a jechałam polnymi dróżkami. ale taką miałam ochotę na rower! na dwór! na świeże powietrze! łóżko w domu wystarczająco dużo mam w nocy, w dzień tak bardzo nie lubię leżeć, siedzieć i kwiczeć z bezradności nad chorobą. lubię noce, lubię spać i wypoczywać, ale w nocy nie można działać. chociaż kto wie tak naprawdę co robi wtedy nasz umysł? dusza?





 kanapka z sałatą, pomidorem i kabanosami z łososia

nic mi dzisiaj nie smakuje - uroki choroby.
ale może upiekę ciasto? akurat Mama dzisiaj wraca, miło będzie powitać ją jakąś pysznością. po jagodziankach zostało mi jeszcze trochę drożdży. może akurat je wykorzystam, żeby się nie zmarnowały?

poniedziałek, 29 lipca 2013

58




A kto zgadnie z czego wykonane są placki nie patrząc na podpis? :)


 Placki z kalafiora w curry z serkiem wiejskim


Bo zostały mi z obiadu. Obiadów. Jadłam je raz na obiad z Mamą, raz sama i jeszcze zostały, tyle ich było! Ale są pyszne i w sam również na śniadanie czy kolację. 
Mojej Mamy koleżanka wczoraj w słońcu na swoim termometrze odnotowała 50 stopni! Dacie wiarę?! Dzisiaj jest już 33 w cieniu u mnie. Ja, oprócz krótkich wyjść z pieskiem na dwór, nie wynurzałam się wczoraj z domu. A już przy tych krótkich wyjściach myślałam, że się palę. Dopiero wieczorem poszłam z psem na długi spacer wynagradzając mu wcześniejsze krótkie wyjścia. Tak też chyba zrobię i dzisiaj. Nie to, że nie lubię ciepła, bo lubię bardzo i bardziej narzekam na zimę niż na upały, ale po prostu nie mam ochoty się spiec albo dostać udaru słonecznego :D Ewentualnie odwiedziłabym w końcu basen.
Pozostając w temacie mojego wiernego towarzysza, bo gdzie się nie ruszę tam on za mną i leży jak najbliżej. Kochany:



Jak sobie radzicie z orzeźwianiem siebie w takie upały? Ja wczoraj zrobiłam lodowy deser z domowych lodów jogurtowych i owoców:


niedziela, 7 lipca 2013

48

 Chleb wieloziarnisty z twarogiem, jajkiem i pomidorkami


A co jest najlepszym dodatkiem do śniadania? 
FashionTV! 

piątek, 5 lipca 2013

46


























Chleb purpur z pastą jajeczną ze szczypiorkiem i ogórkami


Nie ma jagód na słodki poranek. Jagody będą dziś pod wieczór. Na słodki wieczorek. Przy filmie z Mamą. (Możecie rzucać w komentarzach tytułami filmów, które polecacie do oglądnięcia. Obojętnie jakie gatunki. Będę wdzięczna :))
A najlepsza pasta jajeczna jest właśnie ze szczypiorkiem.

niedziela, 30 czerwca 2013

40

 
Omlet owsiany z twarożkiem, szczypiorkiem i pomidorkami


Omlet z ostatków. Ostatnie jajko w lodówce, ostatki płatków owsianych, twarożek, warzywa... to jedno z najlepszych śniadań na słono w ostatnim czasie.
Patrzę na zdjęcie w blogu i patrzę w przeglądarce zdjęciowej komputerowej. Piorunująco duża różnica w jakości. Dzięki blogspot za nieproszone ingerowanie w zdjęcia.

piątek, 28 czerwca 2013

38


























Chleb purpur z serem żółtym, szczypiorkiem i pomidorkami malinowymi z pieprzem i solą


Zła noc.
Zaspany poranek bez chęci na cokolwiek.
Zimna woda na twarz, zielona herbata, szybka, najprostsza z możliwych, ale jaka dobra, kanapka, kochana sukienka i buciki nie szpilki, ani obcasy. (Jak zwykle byłam jedną z nielicznych osób bez podwyższających butów. Wystarczy mi, że kiedyś będę musiała wytrzymywać w szpilkach po wiele godzin na pokazach. Tym czasem odpoczywam na płaskich butach). 
Miła i zaskakująca niespodzianka podwyższenia oceny z geografii o czym do pory otrzymania świadectwa nic nie wiedziałam! 
I uśmiech, gdy wychodziłam ze szkoły, już nic nie musząc. 

wtorek, 25 czerwca 2013

35


































Jajecznica z solą, pieprzem, świeżą bazylią, szczypiorkiem i ogórkami


Pada, ciągle pada, a ulice błyszczą od potoków deszczowych łez. 
Lubię deszcz, tylko trochę mi zimno.
A aurę szarości rozweselają kolorowe parasolki.

sobota, 22 czerwca 2013

33


Śniadanie: Chleb purpur z sałatą, serem żółtym, ketchupem i pomidorem

W dzieciństwie Mama lubiła polewać mi kanapki ketchupem (tworząc z nich np kochane uśmieszki!). Przypomniałam sobie właśnie, że to najlepsze kanapki jakie wogóle istnieją.
I to nic, że chociaż ostatnio myślałam, że coraz bardziej lubię się z aparatem po tej stronie, to znów się rozczarowałam. To nic. Jeszcze dojdę do wprawy.
Chleb purpur to najlepszy (i najzdrowszy) chleb, jaki znalazłam i jaki najczęściej z Mamą kupujemy.

niedziela, 16 czerwca 2013

29/ owsianka z jajecznicą?!





















Owsianka z jajecznicą i pomidorkami

Do picia tym razem nie mleko. Wyjątek potwierdza regułę. Dziś zamiast mleka... maślanka. Nie wiedziałam, że tak bardzo lubię maślankę.
Owsianka to dalszy wytwór mojej potrzeby na słone śniadania, a zarazem na owsiankę. Podobają mi się te wytrawne eksperymenty owsiane. Z jajecznicą, nie omyliłam się, jest wspaniała. Lepsza od ostatniej - bazyliowej z pomidorkami.


Owies o porankuPrzepis (1 porcja)
Potrzebujemy: 4 łyżki płatków owsianych, szklanka wrzątku, 1/4 szklanki mleka, 2 (mniejsze) jaja, 1/4 łyżeczki kurkumy, pieprzu i soli, 1 pomidor.
Płatki owsiane zalewamy wrzątkiem na noc (lub na 5-10 minut przed przygotowaniem), następnie zalewamy mlekiem, mieszamy i podgrzewamy na gazie na małym ogniu. W tym czasie smarujemy patelnię masłem lub innym tłuszczem, wbijamy jaja i robimy z nich jajecznicę. Kiedy jaja są gotowe, dobrze ścięte, to na patelnię dodajemy płatki owsiane. Mieszamy, przyprawiamy kurkumą, pieprzem i solą, i podgrzewamy do gorąca. Podajemy z pokrojonym pomidorkiem.




***
Jutro odpowiem na zaległe tagi, przepraszam, że tak to opóźniam.
Intensywna sobota nie dała mi wypocząć, ale mimo to spędziłam bardzo miło czas. Poznałam świetną osobę, z którą dzielę modelingową pasję, jadłam pierwsze jagody w tym roku w naleśnikarni z cynamonem i twarożkiem, dużo się śmiałam, pozowałam do polaroidów i rozmawiałam. Trochę jak normalny dzień nastolatki, prawda? Pomijając te polaroidy ewentualnie. Trochę jak nie ja. 
Pragnęłam odpocząć w ten weekend, ale chyba dzisiaj też mi się to nie uda. Muszę przemęczyć trochę czasu z ojcem, napisać pracę z historii i powtórzyć matematykę. Oprócz tego jednak wcisnę gdzieś pomiędzy ćwiczenia czy oglądanie serialu, nie ma bata, czas dla siebie w weekend musi być! No chociaż trochę!

piątek, 14 czerwca 2013

28/ owsianka wytrawnie!
























Bazyliowa owsianka z pomidorkami, pestkami słonecznika i serkiem ziarnistym


Zdjęcie z serii "trochę mi obiektyw zaparował".
Owsianka ta powstała z tęsknoty i, co za tym idzie, wielkiej ochoty właśnie na owsiankę (uwierzcie, 6 dni bez owsianki to wyczyn), a zarazem z potrzeby czegoś słonego. Efekt wytrawnej owsianki był jednym z najlepszych śniadaniowych wyborów. Co za głupie obawy można mieć czasem do tak ciekawych połączeń, prawda?
Inspiracja tu

Przepis (1 porcja)
- 5 łyżek płatków owsianych
- 1 szklanka wrzątku
- 1/3 szklanki mleka 
- garść świeżej bazylii
- 1/4 łyżeczki soli i pieprzu
- 1 pomidor
- 1 łyżeczka pestek słonecznika
- opcjonalnie serek ziarnisty (około 4 łyżeczki)

Płatki owsiane zalewam wrzątkiem i zostawiam najlepiej na noc (lub na 5-10 minut rano, jeśli mamy czas). Bazylię siekam drobno i wsypuję do szklanki z mlekiem, i także zostawiam na noc (lub 10 minut rano jeśli mamy czas, jednak nocne o wiele bardziej przejdzie smakiem). Do owsianki dolewam mleka z bazylią, mieszam i wstawiam na gaz. Gotuję do ulubionej (gęstej) konsystencji z solą, pieprzem i pestkami. Po ugotowaniu do miseczki z owsianką dodaję pokrojonego pomidora. 
Opcjonalnie można posypać dodatkową porcją pestek słonecznika, oraz dodać serek ziarnisty. Zwłaszcza to drugie bardzo polecam.

Przepis dodaję do akcji:
Owies o poranku

***
Czy tylko mnie zawsze (pozytywnie) dziwi to, jak zakupy potrafią przysporzyć radości? Zwłaszcza te, w których trafi się na niesamowite przeceny.

czwartek, 13 czerwca 2013

27

Wafle kukurydziane z serem żółtym, pieczarkami, pomidorkami i jajem na miękko

Przesłodziłam się ostatnio. Słonych śniadań potrzebuję. 
O przepysznie prostym śniadaniu w skrócie - Jajo na miękko to chyba jedna z najlepszych form jajka. Uwielbiam jak się tak leje i ucieka z łyżeczki. Połączenia sera i pieczarek z orzeźwiającym pomidorem na kanapce to jedna z moich ulubionych kanapkowych prostot, a wafle kukurydziane? O niebo lepsze od ryżowych.
A ja? Jestem przemęczona. Weekend needed!

czwartek, 6 czerwca 2013

21/ śniadaniowa tortilla z omletu

Tortilla z ziołowego omletu francuskiego z żółtym serem, sałatą i pomidorem

Pomiędzy tym, że siedząc kilka minut przed lodówką nie miałam na nic ochoty, zaczęłam mieć ochotę na coś słonego. Nie wiem jak się robi placek tortillowy, ale na pewno to nadrobię, jednak wersja z omletu jest dobrą wersją, zwłaszcza dla kogoś, kto jest miłośnikiem omletów. I Francji. Szczypta Francji na talerzu.

Nie byłabym sobą, gdybym przechodząc koło tych talerzyków (i miseczek, które są z kompletu i, z których jadłam już w poprzednich postach) nie poleciała migiem z nimi do kasy. Zwłaszcza, że dorwałam je z przeceny! Nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła po dwie sztuki. Dla mnie i dla Mamy. 
W końcu mam mały uroczy, kolorowy komplecik, z którego aż chce się jeść. 
Szkoda, że na kubki nie starczyło mi pieniążków... 

czwartek, 16 maja 2013

3

To nadal takie dziwnie śmieszne wpisywać w tytule tak małe liczby.
To nadal takie dziwnie śmieszne, że nigdy nie umiem z Mamą ugotować makaronu ilościowo na styk. To samo z ryżem, czy kaszą... Zawsze sypiemy za dużo i oka nie mamy do tego ani trochę. Tak było i tym razem przy wczorajszym makaronowym obiedzie. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, prawda? Z pozostałych niezjedzonych resztek można zrobić przecież dobre sałatki na śniadanie. Ale również na kolację, czy przekąskę.

 Mamina sałatka (pełnoziarnisty makaron penne, pomidor, ogórek konserwowy, jajko, papryka) ze szczypiorkiem.
(Mummy's salad (whole penne pasta, tomato, pickled cucumber, egg, paprika) with chive)

---
Czuję, że podróże pociągami są coraz częściej częstością. TE podróże. Dziś wielka i ważna sesja. Komu w drogę temu czas. Ale najpierw zrobię obiadową kanapkę do pociągu.

Boję się najbliższych dni. Boję się być złym dzieckiem, kiedy tak bardzo się staram, kiedy jednak przekonuję się być czasem za słaba i za bardzo przygnieciona emocjami.

środa, 15 maja 2013

Penne con broccoli

Nic lepiej nie komponuje się z duetem makaronu i brokuła, jak sos orzechowy. Uwierzcie!  
To dziś urodzinowy obiad dla Mamy. 

 Penne con broccoli z sosem orzechowym
(Penne con broccoli with hazelnuts sauce)

Przepis (2 porcje):
- różyczki z jednego brokuła 
- 250g makaronu penne (u mnie pełnoziarnisty)
- 100g jogurtu naturalnego + łyżka śmietany
- 3 łyżki mleka (albo więcej, w zależności od tego jaką gęstość sosu lubimy)
- 30g orzechów laskowych
- 2 łyżki soku z cytryny (po jednej na miseczkę)
- pół łyżeczki miodu i sól wg uznania

Brokuł i makaron gotujemy al dente w lekko osolonej wodzie(brokuł około 7 minut, makaron 10 minut). W tym czasie bierzemy się za przygotowanie sosu. Orzechy mielimy w mielniczku (czyli młynku do kawy nazwanemu uroczo po mojemu. nazwa mielniczek ma przecież więcej do mielenia niż młynek do kawy, który ogranicza się tylko do kawy). Wracając do sosu - już zmielone orzechy dokładnie mieszamy z jogurtem i śmietaną, oraz mlekiem. Doprawiamy miodem i solą do smaku. 
Na miseczki wykładamy ugotowany i odcedzony makaron, potem brokuł, na każdej miseczce polewamy wierzch sokiem z cytryny, a następnie polewamy sosem.
Smacznego! :)



Embed_ol5x6kreo5bu6panqsmfdixzw3l2yqzz


---
Poza tym dobry spektakl niespodzianka urodzinowa, który zachwycił mnie i Mamę swoją nowoczesnością z przeplataną starodawnością. Nie zabrakło groteski, nie zabrakło smutków, ale inaczej być nie mogło w interpretacji Romea i Julii. Uwielbiam Szekspira, uwielbiam Romea i Julię, uwielbiam przeróżne interpretacje tego dramatu. Dzisiaj był to prawdziwy dramat nie tylko Romea i Julii, ale i dramat nowoczesności i zatracenia wszelkich wartości przez dzisiejszy świat.

Trochę smutków, trochę przerażenia, trochę nauki i spacerów. Kosmetyczka po raz pierwszy w życiu. - Bo przecież dzień nie jest za krótki...