Piękne jest morze, prawda? Piękny jest odgłos szumu morza i szumu morskiego wiatru, który rozrywa włosy we wszystkie strony.
Piękne jest uczucie, gdy spacerując brzegiem po plaży zimna fala wody otula stopy na moment, wraca skąd przypłynęła, by dać miejsce następnej.
A to? To po prostu wygląda pięknie, kojarzy mi się z wielką wolnością. Frunąć. Jak ptaki - fruną tam gdzie chcą, gdzie ich oczy poniosą, gdzie coś je zaciekawi. Piękne więc musi być uczucie, w którym poczuć się można jak ptak. Wolny ptak, który nic nie musi i bierze jego życie takim jakie ono jest.
Unosić się w powietrzu, poczuć się lekkim jak piórko na podniebnym wietrze i frunąć. Z marzeniami. Do celu.
W Gdyni jest ulica Owsiana.
A ja dzisiaj ugotowałam rano owsiankę. Mocno ulepkową owsiankę, naprawdę to był gęścior na 200%! Wszystko przez to, że tato zużył mleko do swojej kawy i nie miałam co dolać, a wody nie chciałam za bardzo przelać by nie zepsuć smaku. Mimo to - owsianka była wspaniała. Zresztą, kto nie lubi takich mega łychostajnych gęstych owsianek? :) Z malinkami i jeżynkami w środku, jak i na wierchu wbitymi w tą gęstą masę. Bo w Sopocie są najsłodsze maliny! I najkwaśniejsze jeżyny (jednak jest to stwierdzone po pierwszych w życiu jeżynach).
Dzisiaj molo i kino letnie. Film "Duma i uprzedzenie", który od dawna chcę oglądnąć. Wspaniale będzie zobaczyć go na molo, przy morzu, na leżakach, na wieczornym powietrze. Ubranym na cebulkę, bo w końcu to wieczór nad morzem, a ja jestem zmrźluchem.
sobota, 24 sierpnia 2013
piątek, 23 sierpnia 2013
74
Trochę bawię się aparatem.
I trochę mnie.
Brakuje mi tu tylko morza.
Jednak jego cudowne oblicze pokażę Wam jutro. Po całym dniu chodzenia jestem padnięta i już nie mam ochoty nawet przesyłać nowych zdjęć na komputer. Dziś była Gdynia, dużo Gdyni i przede wszystkim dużo chodzenia. Trasa Gdynia Orłowo - Gdynia Główna na nogach wcale, a wcale nie jest tak blisko. Ale nie żałuję! Wczoraj za to caaały Sopot przeszliśmy (chyba)! Jadłam pierwszy raz w życiu zupę rybną i pierwszy raz w zyciu herbatą okazała się być sama gorąca woda.
Jest pięknie i fajnie. Lubię tu być. Są tu najlepsze ryby na świecie i wspaniały bio sklepik, w którym już zdążyłam zakupić bio musli i syrop daktylowy! :)
środa, 21 sierpnia 2013
73 nowa wersja klasyku. wyjeżdżam.
Najpyszniejsze śniadanie z ostatnich czasów. Może to wcale nie śniadanie, a towarzystwo? Z Mamą dawno nie jadłam wspólnego posiłku, tym bardziej śniadania.
Owsianka to nowa wersja tej klasycznej na mleku z bananem i masłem orzechowym. Swoją owsiankę wieczorem zalałam jogurtem, rano podgrzewałam z owocami i masłem orzechowym. Obawiałam się podgrzewać jogurt, ale jak się okazało - nie było czego się obawiać, jogurt zachował się dobrze, a smak owsianki był zachwycający.
Dzisiaj nawet obiad jadłam najlepszy z ostatnich czasów (kotleciki z soczewicy i warzyw, przepis jak wrócę! tymczasem zapraszam tutaj na kotleciki z kalafiora w curry). Cóż, może to znowu nie obiad, a towarzystwo? Mama też była zachwycona naszymi porannymi i popołudniowymi smakami. Dziś dzień należy do nas, dziś o 21;38 kierunek Sopot, więc na pożegnanie dobry i smaczny dzień! :) Ciekawa jaka będzie kolacja!
ciepła owsianka na jogurcie z masłem orzechowym i śliwkami
(1 porcja)
- 4 łyżki płatków owsianych
- 4 łyżki jogurtu naturalnego + 1 łyżka
- 2 (czubate) łyżeczki masła orzechowego
- śliwki (ilość według uznania, im więcej tym lepiej)
Płatki owsiane zalewamy na noc jogurtem (4 łyżki) i zostawiamy w lodówce. Rano dodajemy jeszcze jedną łyżkę jogurtu, mieszamy z pokrojonymi na mniejsze części śliwkami i masłem orzechowym. Podgrzewamy przez chwilę, koniecznie cały czas mieszając. Taka owsianka ma dużą tendencję do podpalenia się. Opcjonalnie dosładzamy, np miodem lub syropem klonowym. Ja polałam syropem.

Ja uciekam się pakować. Może czasem tu do Was zaglądnę z jakimś nadmorskim śniadaniem, lub nadmorskimi migawkami z dnia. Nie obiecuję, ale postaram się,
pa! :)
wtorek, 20 sierpnia 2013
72
Owsianka na mleku z cukinią i truskawkami
W dali drugie wydanie magazynu YOGA.
Już chyba sama w domu nie zacznę tego ćwiczyć, ale od września zapisuję się na zajęcia. W domu jakoś nie czuję, że to TO. Nie czuję tej refleksji, przyjemnego zmęczenia itp. Bardziej skupiam się na tym jak mam to wykonać i na patrzeniu w obrazki niż na sobie. Dlatego zajęcia od września.
Jutro wieczorem wyjeżdżam nad morze. Sopot. Całe Trójmiasto. Kocham. Obawiam się tylko tego, że to wyjazd z tatą.
A dzisiaj dostałam dwie zapowiedzi najnowszych zdjęć. Już dawno nie byłam tak mocno zadowolona ze zdjęć. Oczywiście, że ja zawsze cieszę się z sesji i z efektów, kocham to, ale jednak jedne fotografie mogą podobać się bardziej, a drugie mniej. Te nowe zaliczę do jednych z najlepszych ostatnich zdjęć. Właśnie na takie efekty czekałam! I w końcu je mam (a raczej będę miała).
Ogromnie się cieszę.
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
71
Jednoporcjowe, jogurtowe ciasto z domową konfiturą truskawkową; gorące mleko
Kiedyś jedzone z Rudzielcem, a dziś odtwarzam smak.
- 40g mąki pełnoziarnistej
- 3 łyżki jogurtu naturalnego
- 3 łyżeczki konfitury truskawkowej (lub dżemu)
- pół rozbełtanego jajka
- pół płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia
Jogurt naturalny wymieszać z dżemem, po czym łączyć mikserem z resztą składników. Piec przez 30 minut w 180*C.
Tymczasem uchylam drzwiczki piekarnika, by ostudzić następny, po śniadaniowym, wypiek. Muffiny. Ciastka. Muffino-ciastka - to chyba najadekwatniejsza nazwa. Z rozpływającą czekoladą w środku, na urodziny dla koleżanki, na spotkanie z którą zaraz się zbieram. Mam prezent, mam ciastko ze świeczką, zapałki do zapalenia świeczki i dużo uśmiechu! Mam nadzieję, że będzie jej smakować, a prezent się podobać.
Pa! :)
***
P.S.

Tak się czasem bawimy po sesji. Gdy ekipa jest świetna i kocha się tych ludzi! :)
(ja jestem to ta w niebieskim )
sobota, 17 sierpnia 2013
70
przydałby mi się nowy adres bloga. nie chcę być całkowitym śniadaniowcem, nie chcę skupiać się na jedzeniu. robiłam to o wiele za długo. już starczy. dlatego chcę tu pisać o sobie, o swojej pasji, myślach. nie tylko o śniadaniu. najgorzej będzie wymyślić nazwę.
dawno nie pisałam nic. kiedyś pisałam wiersze, zabierałam się nawet za coś większego, typu książki, albo dużego opowiadania. to jednak zawsze okazywało się dla mnie za trudne w pewnym momencie. kocham jednak krótką prozę, w której każde słowa nosi emocję. wczoraj miałam taką wenę, taką chętkę pisać i pisać!
jogurt naturalny z bananem, jabłkiem i kiwi, ciepłe mleko
śniadanie dziś z serii trochę jesienno-zimowych śniadań. to przez tą chorobę.
zazdrość jest zła. nie chcę zazdrościć. nikogo innego nie niszczy, jak mnie. nic mi nie daje, a być może zabiera. a jednak zazdroszczę. i boję się, że tylko zazdrość mi pozostanie.
kiedy się boję w głowie szybko krzyczę na głos to co chcę mieć, myślę głośno o marzeniach i o tym, że się nie boję. zagłuszam.
może kiedyś przestanę się bać.
wmówię sobie kod nie bania się.
i spełnię się w marzeniach.
wierzę w siebie. i kilka bliskich mi osób wierzy we mnie. będzie dobrze.
prosiliście o więcej moich zdjęć.
więc kilka zdjęć, moich ulubionych, z ostatniej sesji. tym razem z uwielbianą A.

i jedna stop klatka z fashion-filmiku, który się tworzy.
żeby nie było tak poważnie.
uśmiech!
czwartek, 15 sierpnia 2013
69
przynajmniej obudziłam się z czystą głową, czystymi myślami. podniosłam się po wczorajszym upadku słabości, po wczorajszym przypływie smutku, gniewu, rozpaczy, nienawiści. "ona" czasem jeszcze gdzieś tam siedzi. czasem inną postać ma, ale to ona, to TO, przyczepione jak rzep do psiego ogona, które każe myśleć, że jesteś najgorsza i najsłabsza na świecie. nie wierzę. już nie wierzę, czasem jednak wywołuje to rozpacz. po trochę to wyrzucam, nie poddaję się jak grzeczna dziewczyna, zawsze wstaję. i to w sobie lubię. jak postawię sobie cel, a cel ten jest równie bliski nie tylko świadomej mnie, ale i podświadomej (duszy, sercu) to nie dam za wygraną. zawsze wstanę. wstałam. idę dalej i wejdę na najwyższy szczyt po swoje. a wtedy radość, która mnie wypełni wymaże każden ból i złe wspomnienie. tak będzie. tak czuję.
fotografowie, z którymi nie tak dawno współpracowałam zarzucają mnie teraz efektami prac. jestem zadowolona, chociaż to podbudowuje mój nastrój. a to jeden z kadrów z Panią M., który dzisiaj dostałam i w którym zauroczyłam swe spojrzenie. M stworzyła z magię z prostej prostoty - stara kamienica, stare okno, (prawie) bezwładna ja.
jak można chorować przy tak ładnej pogodzie? no, można. teraz już wiem i rozumiem jakie to straszne. na przekór sobie wyszłam jednak na rower z niby lepszym samopoczuciem. w drodze jednak myślałam, że nie ujadę, przewrócę się i nie wstanę dopóki ktokolwiek mnie nie znajdzie. a jechałam polnymi dróżkami. ale taką miałam ochotę na rower! na dwór! na świeże powietrze! łóżko w domu wystarczająco dużo mam w nocy, w dzień tak bardzo nie lubię leżeć, siedzieć i kwiczeć z bezradności nad chorobą. lubię noce, lubię spać i wypoczywać, ale w nocy nie można działać. chociaż kto wie tak naprawdę co robi wtedy nasz umysł? dusza?

nic mi dzisiaj nie smakuje - uroki choroby.
ale może upiekę ciasto? akurat Mama dzisiaj wraca, miło będzie powitać ją jakąś pysznością. po jagodziankach zostało mi jeszcze trochę drożdży. może akurat je wykorzystam, żeby się nie zmarnowały?
fotografowie, z którymi nie tak dawno współpracowałam zarzucają mnie teraz efektami prac. jestem zadowolona, chociaż to podbudowuje mój nastrój. a to jeden z kadrów z Panią M., który dzisiaj dostałam i w którym zauroczyłam swe spojrzenie. M stworzyła z magię z prostej prostoty - stara kamienica, stare okno, (prawie) bezwładna ja.
jak można chorować przy tak ładnej pogodzie? no, można. teraz już wiem i rozumiem jakie to straszne. na przekór sobie wyszłam jednak na rower z niby lepszym samopoczuciem. w drodze jednak myślałam, że nie ujadę, przewrócę się i nie wstanę dopóki ktokolwiek mnie nie znajdzie. a jechałam polnymi dróżkami. ale taką miałam ochotę na rower! na dwór! na świeże powietrze! łóżko w domu wystarczająco dużo mam w nocy, w dzień tak bardzo nie lubię leżeć, siedzieć i kwiczeć z bezradności nad chorobą. lubię noce, lubię spać i wypoczywać, ale w nocy nie można działać. chociaż kto wie tak naprawdę co robi wtedy nasz umysł? dusza?
kanapka z sałatą, pomidorem i kabanosami z łososia
nic mi dzisiaj nie smakuje - uroki choroby.
ale może upiekę ciasto? akurat Mama dzisiaj wraca, miło będzie powitać ją jakąś pysznością. po jagodziankach zostało mi jeszcze trochę drożdży. może akurat je wykorzystam, żeby się nie zmarnowały?
środa, 14 sierpnia 2013
68 przeziębienie?
Ostatnio znowu sypiam coraz gorzej. Boli mnie gardło. Jest mi zimno, momentami przerażająco, jak to w chorobowych stanach (i pomyśleć, że to ja ze zdziwieniem patrzyłam na ludzi chorych w wakacje i pytałam jak to możliwe, żeby być chorym w wakacje! A odpowiedź na pytanie doświadczam na własnej skórze). Mam mało sił, jestem sama w domu i cieszę się, że przynajmniej psa. Mam wczoraj pojechała, wraca jutro, a ja bez mojego wiernego towarzysza chyba bym nie wytrzymała. Zawsze ktoś szczeknie, ktoś koło nogi przejdzie, przytuli się, czy położy się obok (lub perfidnie na) mnie. Zawsze ktoś jest.
Krzątałam się w kuchni przed obiadem i krzątałam. W końcu wymyślałam coś co dzisiaj jako jedyne mi smakowało. Nie licząc kakao! Bo przy mniejszej/większej chorobie zawsze ochotę mam na kakao.
Tak więc kakao. Trochę łez, książka, internet. Spacery. Zimno. Pójdę zaraz na spacer z psem, wrócę i może oglądnę film. Zajmę czymś myśli, wyłączę świadomość. Podświadomość to wredne i głupie wynalezisko w mózgu. Przeczytajcie "W dżungli podświadomości", a potem drugą część książki, która widnieje na dolnym zdjęciu. Wredne i głupie to czasem za mało powiedziane. Właśnie dziś w bardzo negatywny sposób mnie męczy. Męczyło wczoraj. Ostatnio jej zła strona się nasila. A myślałam, że już daję radę. Że pozytywnie wierzę w siebie, a to także przynosi efekty. Narazie nie czuję nic. Nijak się czuję nie czując żadnych efektów.
Zapraszam TUTAJ!
niedziela, 11 sierpnia 2013
66/67 banan, kawa = owsianka
Wczoraj: bananowo-kawowa owsianka (Yesterday: banana-coffee oatmeal)
Bo wczoraj musiałam wstać o 8 rano, a niestety zasnęłam dopiero przed 1 w nocy. Potrzebowałam kawy. Mając jeszcze trochę czasu na przygotowanie dobrego śniadania zdecydowałam się na owsiankę z kawą. Dawno nie jedzoną owsianką, co dawało się już we znaki i przypominało, że bardzo mam ochotę właśnie na owsiankę. Po herbacie kawy już mi się pić nie chciało, ale może ją zjem? Czemu nie? U mnie była to kawa zbożowa, ale można dodać każdą ulubioną kawę. Ja po prostu innych raczej nie lubię.
BANANOWO-KAWOWA OWSIANKA
(1 porcja)
5 łyżek płatków owsianych
3/4 szklanki mleka
1/4 szklanki wrzątku
1 banan
2 łyżeczki kawy zbożowej (lub innej)
Banana rozgniatamy i klasycznie gotujemy razem z płatkami na mleku aż płatki mocno zgęstnieją. We wrzątku rozrabiamy kawę i gdy owsianka nabierze odpowiedniej konsystencji ściągamy ją z gazu i dodajemy kawę od razu mieszając. Wracamy jeszcze na minutę na gaz, mieszamy, przekładamy do miseczki, zajadamy się naturalnie słodkim, owsianym pobudzeniem kawowym. :)
Koniecznie muszę ją powtórzyć w dzień, gdy śniadanie będę mogła zjeść z Mamą. Będzie zachwycona. To jej ulubione smaki.
Dzisiaj: Babcine ciasto drożdżowe ze śliwkami ; mleko.
(Today: Grandma's yeast cake with plmus ; milk)
Jutro robimy sobie z Mamą wycieczkę. Będzie pływanie i dużo zabawy. Jak za lepszych czasów.
Miłej niedzieli. :)
piątek, 9 sierpnia 2013
65
(Natural yoghurt with honey, blueberries and coccoa semolina)
Nie mam czasu ani chęci być tu codziennie. Codziennie focenie śniadań już mnie nudzi i zabiera trochę cennego czasu. Czas leci nieubłaganie, nie czeka, nie zatrzymuje się, nie chcę spędzać go codziennie na rzeczach bezproduktywnych. Poza tym jedzenie codziennie płatków śniadaniowych, albo kanapek bardzo mi się uśmiecha. Będę tu więc wtedy, kiedy będę miała coś do napisania, albo kiedy będę miała czym Was zainspirować, kiedy zjem coś nowego, smacznego i innego.
***
Przeczytałam. I każdemu kto interesuje się modą polecam. W końcu to Coco jako pierwsza zapoczątkowała całą modę. Byli inni projektanci przed Nią, ale nikt nie wniósł tego co wniosła Coco. Nikt nie rozumiał mody i stylu w ten sposób co ona i nikt tak bardzo nie był do tego przywiązany, choć Coco może paranoicznie aż za bardzo. Wydaje się, że była sławna, bogata, miała pasję, pracę, spełniała się... Musiała być szczęśliwa, prawda? A jednak nie. Biedna Coco. Tak wspaniała, a z drugiej strony tak smutna. Jest dla mnie wielką inspiracją. Z ruin swojego dzieciństwa i domu podniosła się do pałaców swojej dorosłości.
***
Tu zapraszam na letnie, truskawkowe ochłodzenie - KLIK
A tu na śniadaniowe ochłodzenie w formie puddingu pełnego po brzegi jagód - KLIK
niedziela, 4 sierpnia 2013
64
Wegańskie muffiny jagodowe
(Vegan blueberry muffins)
Dawno nic nie piekłam i mam teraz ochotę piec i piec. Narazie padło na muffiny, moją ulubioną wersję słodkich wypieków. Miały być krucho-chrupkie i takie właśnie mi wyszły. Chciałabym też upiec ciasto drożdżowe z jagodami lub/i śliwkami. Albo jaką tartę z tymi właśnie owocami. Słodki chlebek, ciastko. Chcę mi się piec, ale z drugiej strony trochę mi się nie chcę. Jednak bezwzględnie muszę zrobić jagodzianki. A co potem to okażą moje prawdziwe chęci i czas.
Trochę przykro się robi, gdy ludzie, którzy wogóle się o coś nie starają i nie walczą dostają to za pstryknięciem palców, za co druga osoba dałaby wszystko, za co walczy do ostatnich tchów, a ostatecznie zostaje z niczym. Trochę przykro.
sobota, 3 sierpnia 2013
63
Omlet z serka wiejskiego z pomarańczą
(Granular cheese omelette with orange)
OMLET Z SERKA WIEJSKIEGO
(1 porcja)
Enjoy!
piątek, 2 sierpnia 2013
62
Omlet z serii "już nigdy nie powiesz, że nie umiesz przewracać omleta". Jego efekt końcowy to i tak podanie go w częściach.
Potrzebujemy: 1 jajko (osobno żółtko, osobno białko), 4 truskawki + kilka truskawek do dekoracji, 1 łyżka mąki żytniej (lub jakiejkolwiek innej).
Żółtko mieszamy z mąką i rozgniecionymi widelcem truskawkami (wraz z sokiem powstałym przy rozgniataniu). Białko ubijamy i dodajemy łyżką do masy jajeczno-truskawkowej. Wylewamy masę na lekko wysmarowaną dobrym tłuszczem patelnię. Gdy spód się zarumieni przekładamy omlet na talerz od zarumienionej strony i przewracamy z talerza na patelnię na drugą stronę. Chwilkę podsmażamy, dzielimy na kawałki i przekładamy na talerz. Podajemy z resztą, tym razem pokrojonych w plasterki, truskawek.
***
Żytni truskawkowy omlet Kaiserschmarrn z truskawkami ; zimne mleko i jeszcze więcej truskawek.
(Strawberry omelette Kaiserschmarrn with strawberries ; cold milk)
Potrzebujemy: 1 jajko (osobno żółtko, osobno białko), 4 truskawki + kilka truskawek do dekoracji, 1 łyżka mąki żytniej (lub jakiejkolwiek innej).
Żółtko mieszamy z mąką i rozgniecionymi widelcem truskawkami (wraz z sokiem powstałym przy rozgniataniu). Białko ubijamy i dodajemy łyżką do masy jajeczno-truskawkowej. Wylewamy masę na lekko wysmarowaną dobrym tłuszczem patelnię. Gdy spód się zarumieni przekładamy omlet na talerz od zarumienionej strony i przewracamy z talerza na patelnię na drugą stronę. Chwilkę podsmażamy, dzielimy na kawałki i przekładamy na talerz. Podajemy z resztą, tym razem pokrojonych w plasterki, truskawek.
***
Omlety to przecież drugie, po owsiankach, śniadaniowe najlepszości.
Nazwa "Kaiserschmarrn" powoduje, że już pisząc plączę sobie język, a o wymówieniu tego słowa lepiej nie wspominać. Najgorszy język na świecie!
Co do wczorajszego dnia, było niesamowicie, wspaniale, cudownie. 5 godzin sesji, przy tym także kręcenie filmiku fashion, a na koniec jedzenia pizzy, którą zostałam nagrodzona za świetną pracę. Tak perfekcyjnego wszystkiego potrzebowałam. Cudowna Pani fotograf, cudowna pogoda, miejsce i chwile. I nawet spełniłam jedno ze swoim małych marzeń - w końcu weszłam na dach! :)
Co do wczorajszego dnia, było niesamowicie, wspaniale, cudownie. 5 godzin sesji, przy tym także kręcenie filmiku fashion, a na koniec jedzenia pizzy, którą zostałam nagrodzona za świetną pracę. Tak perfekcyjnego wszystkiego potrzebowałam. Cudowna Pani fotograf, cudowna pogoda, miejsce i chwile. I nawet spełniłam jedno ze swoim małych marzeń - w końcu weszłam na dach! :)
czwartek, 1 sierpnia 2013
61
owsianka na mleku waniliowym sojowym
po prostu - owsianka! :) prościej być nie mogło, a i tak dla mnie to najsmaczniejsze śniadanie jakie mogłam zjeść. powoli dochodzę do siebie.
dziś będzie wspaniały dzień! jestem bardzo podekscytowana, nie mogę doczekać się godziny 16! na szczęście jest pogoda, jest radość, motywacja i pasja. wszystko na swoim miejscu, czyli jestem gotowa :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







