Chleb purpur z serem żółtym, szczypiorkiem i pomidorkami malinowymi z pieprzem i solą
Zła noc.
Zaspany poranek bez chęci na cokolwiek.
Zimna woda na twarz, zielona herbata, szybka, najprostsza z możliwych, ale jaka dobra, kanapka, kochana sukienka i buciki nie szpilki, ani obcasy. (Jak zwykle byłam jedną z nielicznych osób bez podwyższających butów. Wystarczy mi, że kiedyś będę musiała wytrzymywać w szpilkach po wiele godzin na pokazach. Tym czasem odpoczywam na płaskich butach).
Miła i zaskakująca niespodzianka podwyższenia oceny z geografii o czym do pory otrzymania świadectwa nic nie wiedziałam!
I uśmiech, gdy wychodziłam ze szkoły, już nic nie musząc.
nie ja też nie szpilki, 'balerniki' to tak ;D
OdpowiedzUsuńkoniec, relaks czas dla nas, nalezy się ;)
to baardzo dobrze, ze znalazlas tez usmiech.
OdpowiedzUsuńsmaczna kanapeczka,ja czesto takie jem :P
Nie dziwię Ci się. Ja dzisiaj poszłam w szpilkach i coś czuję, że jutro nie założe butów...
OdpowiedzUsuńUwielbiam połączenie sera żółtego z pomidorem <3
czasem takie najzwyklejsze kanapeczki okazują się tymi najlepszymi :) ja też nigdy nie noszę szpilek, ale tylko i wyłącznie dlatego, że i bez nich za wysoka jestem, a wyższa być nie chcę ;)
OdpowiedzUsuńPyszna kanapka :)
OdpowiedzUsuńMysle ze kazdy wychodzil dzis ze szkoly zadowolony :D
Nominowalam Cie do Liebster Blog, bedzie mi bardzo milo jak znajdziesz czas i checi na odpowiedz :)
No to teraz życzę udanych wakacji:) A na szybkie śniadanie jak też zwykle wybieram kanapki:)
OdpowiedzUsuńTeż dziś byłam w niskich butkach, ha :)
OdpowiedzUsuńA pomidorki malinowe są najlepsze na świecie!
a tam, ja zawsze na niskich, bo wysokich nie lubie;D
OdpowiedzUsuńUwielbiam ser i pomidor na jednej kanapce;D
jaki pozytywny talerzyk :)
OdpowiedzUsuń